Panel dostępności
Wersja kontrastowa
Powiększ
Pomniejsz

Mariaż południa z północą

Mariaż południa z północą

Mój cel: zlokalizować wszystkie (albo jak najwięcej) miejsca serwujące dobre jedzenie w Gdyni. Mój pierwszy przystanek: restauracja Północ-Południe w Gdyni. W przestronnym i ciekawie urządzonym wnętrzu (szczególnie polecam obejrzeć instalację z miedzianych form na budynie i pasztety, która wisi w oknie) spotykam się z Kamilem Kowalskim, który odpowiada tu za dobre jedzenie. Szef kuchni i współwłaściciel restauracji przyjechał do Gdyni z Małopolski.

Po lekturze zgrabnego, sezonowego menu domyślam się, co oznacza nazwa restauracji, ale wolę nie udawać Sherlocka Holmesa i zapytać o to samego szefa kuchni.

- Nazwa Północ-Południe wzięła się z tego, że łączymy smaki południa Polski, Podhala, z północą - kuchnią pomorską. Kilka lat temu przyjechałem z żoną z południa Polski, pracowałem w sopockiej restauracji, a od kilku miesięcy jestem współwłaścicielem i szefem kuchni w restauracji Północ-Południe. W menu jest więc moja ukochana kwaśnica, ale i pieczona makrela czy płotka po kaszubsku.

Jak na nadmorski lokal przystało, w menu jest w sporo ryb, które zmieniają się w zależności od sezonu, np. obecnie goście mają okazję spróbować szlachetnego dorsza Skrei. Na dorsza się spóźniłam, ale zjadłam przepyszne płotki z kaszubskich jezior, smażone i marynowane delikatnej w zalewie octowej, podane na duszonej, a więc słodkiej i delikatnej czerwonej cebuli z dodatkiem musu z czarnego bzu. Ten ostatni dodatek to wspaniały, jeszcze trochę niedoceniany, regionalny produkt - latem czarne kuleczki bzu możecie zobaczyć niemal w każdych zaroślach. Dlatego bardzo ucieszyło mnie, że szef kuchni przywraca go do łask.

Poza płotkami możecie spróbować tu pieczonej makreli na puree z selera i skorzonery (to kolejny zapomniany składnik - niegdyś nazywany szparagami dla ubogich) z salsą z papryki i kolendry, sandacza z kremowym kaszotto oraz kulbina na kokosowym risotto z szyjkami rakowymi i karmelizowanym słonecznikiem. Ta ostatnia ryba to pupil szefa kuchni, dzięki któremu trafił do finału prestiżowego konkursu L'Art de la cuisine Martell.

W tym miejscu muszę uspokoić mięsożerców: nie obawiajcie się! W menu jest wiele pozycji mięsnych: steki z wołowiny, golonka, kaczka (z dodatkiem buraczków z octem balsamicznym, miodem i agrestem!), kurczak kukurydziany. U kaszubskich dostawców szef kuchni zaopatruje się w dziczyznę - obecnie można zjeść rozpływające się w ustach zrazy z jelenia, podane ze wspaniałą kaszą gryczaną, sosem demi-glace i oliwą pietruszkową, która odświeża danie. Specjalne miejsce w kuchni ma gęś.

- Do każdego dania staram się przemycić trochę gęsiny, którą uwielbiam. Omasta do kaszy w zrazach z jelenia jest właśnie z gęsi. Obecnie serwujemy też żołądki gęsie, karmelizowane w miodzie pitnym, a kwaśnica jest przygotowana na wywarze z wędzonych podgardli gęsich - wyjaśnia Kamil Kowalski.

Kończąc temat mięsa, (bo przecież muszę Wam jeszcze opowiedzieć o deserach!) dodam, że niespodzianką był dla mnie tutejszy... kotlet schabowy! Podawany z kością, wygląda i smakuje inaczej niż polski klasyk, bo i jego przygotowanie jest odmienne od tego, które znamy z domowej kuchni. Mięso nie jest rozbijane, więc trochę przypomina stek, a przed smażeniem gotuje się je w sous-vide przez siedem godzin, dzięki czemu jest delikatne i rozpływa się w ustach.

A teraz nieco o deserach: moją uwagę od razu przykuł francuski klasyk z pomorskim akcentem - creme brulee z dodatkiem musu z rokitnika. Rokitnik, nasz północny superfood (to bomba witaminy C), cudownie przełamuje waniliową słodycz kremu.

Na spragnionych słodkości czeka jeszcze tort bezowy z musem truskawkowym i suflet czekoladowy.

I - last but not least - chciałam pochwalić Północ-Południe za menu dziecięce bez frytek i nuggetsów. Najmłodsi mają w menu swój własny kąt, a w nim indyka z kopytkami z groszkiem i marchewką, pierogi z truskawkami i kluseczki leniwe z sezonowymi owocami.

Podsumowując: spragnionym dobrego jedzenia w Gdyni polecam obrać kierunek Północ-Południe.

 

Autor tekstu i zdjęć: Anna Włodarczyk

miłośniczka dobrego jedzenia, regionalnych produktów i smaków. Autorka książki kucharskiej "Retro kuchnia", w której odkrywa zapomniane potrawy przedwojennej kuchni, twórczyni blogu www.strawberriesfrompoland.pl, fotografka i dziennikarka kulinarna.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies"

×