Panel dostępności
Wersja kontrastowa
Powiększ
Pomniejsz

Fantazja i czar. Z wizytą w pracowni nakryć głowy Beaty Kołodziejskiej

Fantazja i czar. Z wizytą w pracowni nakryć głowy Beaty Kołodziejskiej

Zaczęłam od małych form, toczków. W miarę poszerzania warsztatu doszły berety, kapelusze, zarówno te codzienne, jak i na specjalne okazje, wieczorowe, koktajlowe czy weselne - opowiada Beata Kołodziejska, projektantka niebanalnych nakryć głowy i właścicielka pracowni Misstery w Gdyni.

- Od zawsze lubiłam oryginalne dodatki. Moja kolekcja nakryć głowy była dość spora i kolorowa. Mój pierwszy projekt urodzinowego toczka powstał na Halloween w 2010 roku. Niestety, bardzo trudno było mi znaleźć modystkę, która podjęłaby się jego realizacji. Nie do końca rozumiałam, na czym ta praca polega, a że miałam dużą potrzebę artystycznego wyrazu, postanowiłam zgłębić tajniki tego rzemiosła. Co zresztą też nie było proste – modystki (i modyści) zamykali wtedy ostatnie zakłady i nie byli zainteresowani przekazywaniem wiedzy - opowiada Beata Kołodziejska.

Przez lata modystka wypracowała swój własny styl. Jak mówi, to połączenie tradycji z nowoczesnością, prostota, ale i przełamywanie utartych schematów. - Traktuję nakrycie głowy jak rzeźbę, Forma, kolor i proporcje muszą pasować do siebie i do charakteru klientki - mówi właścicielka Misstery.

Jak powstają toczki i kapelusze? Najpierw zawsze jest pomysł. Potem czas na jego wykonanie. Najpierw jest to dobór materiału i dopasowanie projektu do okazji i urody klientki.

- A później dużo cierpliwości i staranności - opowiada Beata Kołodziejska. - Pracuję tradycyjnymi metodami. W przypadku kapelusza na gorąco nakładam materiał na drewnianą formę dbając, by idealnie przylegał. To ciężka praca dla moich rąk nieprzyzwyczajonych do pracy fizycznej, dlatego czasem wykorzystuję do tego męskie ręce. Po wyschnięciu materiał, a twa to dzień, i ściągnięciu z formy następuje jego wykończenie, wybranie pasującego zdobienia. Wiele elementów przyszywam ręcznie, więc wymaga to skupienia i trochę większego nakładu pracy.

Materiały, z których korzysta projektantka i modystka pochodzą z różnych miejsc. Letnie nakrycia głowy zrobione są ze słomek najróżniejszych rodzajów, traw, sinamay, słomek wiskozowych, koronek, szlachetnych jedwabi. Pochodzą one zarówno ze sklepów w Polsce, jak i z zagranicy.

- Szczególnie jeśli chodzi o filce, te najszlachetniejsze pilśnie są wykonane z włosia zwierząt.  Staram się mieć to na uwadze i przerabiać stare kapelusze – jakość materiału jest wciąż najlepsza! Filce kupuję od polskich i czeskich producentów. Pozostałe materiały, jak słomki, woalki, pióra najczęściej sprowadzam z Wielkiej Brytanii - opowiada Beata Kołodziejska. 

A skąd biorą się inspiracje? - Do życia i tworzenia potrzebna jest mi przyroda. Bardzo się cieszę, że mieszkam i pracuję w Gdyni, gdzie mamy plaże, sztormowe morze, drzewa, mewy. Z drugiej strony podobnie wykorzystuję miejski krajobraz i ludzi – bardzo często inspiracją są moje klientki, ich sposób bycia, poruszania się, czasem jeden gest, jak wiązanie wstążki może pobudzić do powstania oryginalnego toczka. Inspiracją jest oczywiście sztuka – malarstwo, muzyka, film, długo by wymieniać, bo bardzo chętnie bywam na wernisażach malarstwa, w teatrze tańca czy na koncertach. Takie spotkania są wspaniałą inspiracją.

W pracowni Misstery oferowane są nakrycia głowy na każdą okazję. W każdym z projektów  znajdziemy duszę artystki, tę magiczną iskrę, która prowadzi jej dłonie.

- Cieszę się, że sprawiam ludziom radość, estetyczną przyjemność, dodaję emocji, koloru. Uczestniczę w pewnym sensie w ważnych dla nich chwilach, momentach podniosłych, radosnych, ale też bardzo smutnych - opowiada Beata Kołodziejska.

Nakrycia głowy tworzone przez modystkę to również nostalgiczne spojrzenie w przeszłość. Jeszcze 50 lat temu modystki nie nadążały z tworzeniem nakryć głowy - zapotrzebowanie na nietuzinkowe dodatki było ogromne. Dziś świadomość klientek rośnie - chcą inwestować w oryginalność, chcą wyróżniać się na ulicy, na salonach, na przyjęciach. Wiele z nich woli zainwestować w niebanalny projekt z pracowni Misstery i cieszyć się wyjątkowym nakryciem głowy, którego nie znajdziemy nigdzie indziej.

 

Zdjęcia: Łukasz Stafiej (www.lukaszstafiej.pl)

 

Kontakt:

Misstery
ul. Kilińskiego 8, Gdynia

tel. 790 690 011

email: info@misstery.pl

www.misstery.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies"

×